środa, 14 września 2011

Czasy


I cóż z tego, że nas wokół pełno wszędzie,
na ulicy, w metrze, w sklepie czy kościele,
zgubiliśmy się wprost w złym, nieludzkim trendzie,
samotności w tłumie. A gdzie przyjaciele?

Ci gonią za pracą, za chlebem, luksusem,
zmuszeni przez hardy neokapitalizm.
Wkręcili w okrutne tryby losu duszę,
bo wrócił po wiekach na nowo feudalizm.

Nie czas więc i miejsce na ludzkie przyjaźnie,
zerwane jednym pas, globalizmu ruchem.
Widzisz biegające gdzieś cienie jak we śnie,
lecz ludzi nie spotkasz. Przyjaznych ci duchem.

Noc ożywia ich na internetu niebie, 
a sieć, jak poletka chłopów pańszczyźnianych,
uprawiane bez gwiazd zachęty, dla siebie,
są kroplą, namiastką przyjaźni dawnych.

Gdy pustka zwycięża samotne ćmy w domu;
skrzydełka opala, idą precz, by w tłumie,
kupić krecią miłość, szybką, po kryjomu:
Złudny, łapczywy sex. Czy TY to rozumiesz...?

Lecz głód bliskości serc pragnieniem zostaje,
głód szczęścia, we dwoje z kochaną rodziną.
Dokonaj wyboru. Stań przed dróg rozstajem,
wszak samotnie giniesz z mijaną godziną.....

2 komentarze:

  1. Gosiu, ja nie wiedzialam, ze Ty takie wiersze piszesz! Jestem pod wrazeniem, cudownie!
    (p.s. dodalam Twego bloga do linkow na moim blogu ;))

    OdpowiedzUsuń