I cóż z tego, że nas wokół pełno wszędzie, na ulicy, w metrze, w sklepie czy kościele, zgubiliśmy się wprost w złym, nieludzkim trendzie, samotności w tłumie. A gdzie przyjaciele? Ci gonią za pracą, za chlebem, luksusem, zmuszeni przez hardy neokapitalizm. Wkręcili w okrutne tryby losu duszę, bo wrócił po wiekach na nowo feudalizm. Nie czas więc i miejsce na ludzkie przyjaźnie, zerwane jednym pas, globalizmu ruchem. Widzisz biegające gdzieś cienie jak we śnie, lecz ludzi nie spotkasz. Przyjaznych ci duchem. Noc ożywia ich na internetu niebie, a sieć, jak poletka chłopów pańszczyźnianych, uprawiane bez gwiazd zachęty, dla siebie, są kroplą, namiastką przyjaźni dawnych. Gdy pustka zwycięża samotne ćmy w domu; skrzydełka opala, idą precz, by w tłumie, kupić krecią miłość, szybką, po kryjomu: Złudny, łapczywy sex. Czy TY to rozumiesz...? Lecz głód bliskości serc pragnieniem zostaje, głód szczęścia, we dwoje z kochaną rodziną. Dokonaj wyboru. Stań przed dróg rozstajem, wszak samotnie giniesz z mijaną godziną.....
środa, 14 września 2011
Czasy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Gosiu, ja nie wiedzialam, ze Ty takie wiersze piszesz! Jestem pod wrazeniem, cudownie!
OdpowiedzUsuń(p.s. dodalam Twego bloga do linkow na moim blogu ;))
Dziękuję !
OdpowiedzUsuń